K a t o l i c k i   S e r w i s   A p o l o g e t y c z n y
Start ODNOWA KOŚCIOŁA Z historii chrześcijaństwa W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI - Krajobraz średniowiecza

Menu główne
Start
Przewodnik po serwisie
POBIERALNIA
- - - - - - -
V SESJA APOLOGETYCZNA - Charyzmaty w Pismach Ojców Kościoła
- - - - - - -
NAUCZANIE KOŚCIOŁA
- - - - - - -
DOGMATYKA
- - - - - - -
ODNOWA KOŚCIOŁA
- - - - - - -
DYSKUSJE Z CHRZEŚCIJAŃSKIMI POGLĄDAMI
- - - - - - -
GORĄCE POLEMIKI
- - - - - - -
INNE POLEMIKI
- - - - - - -
Słowo wśród nas
- - - - - - -
F O R U M
Blog
- - - - - - -
Najnowsze artykuły
O nas
Wieści
- - - - - - -
Linki
Napisz do nas
Szukaj
W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI - Krajobraz średniowiecza PDF Drukuj Email
Wpisany przez Roman Konik   
piątek, 19 grudnia 2008 13:10
Jedną z podstawowych wad krytyki Inkwizycji jest oderwanie jej od epoki i czasu, w którym powstała i działała. Sacra Congregatio Inquisitionis powstała w średniowieczu, epoce, która jak żadna inna związała z sobą w nierozerwalną strukturę historię Kościoła zachod­niego i historię europejskiego społeczeństwa. Utożsamianie życia Kościoła z życiem zorganizowanej społeczności jest właśnie wyróż­nikiem tej epoki i przez taki pryzmat należy ją interpretować. W okre­sie tym tylko ortodoksyjny katolik mógł być w pełni obywatelem zachodnich społeczeństw, tylko wewnątrz Kościoła istniała owa societas perfecta, jak zauważa R.W. Southern w swej pracy Społeczeństwo zachodnie i Kościół w wiekach średnich: […] Kościół był nie tylko państwem – on był jedynym państwem; był nie tylko społeczeństwem – był jedynym społeczeństwem […] rozumnej i odkupionej ludzkości4. Tę nierozerwalną strukturę państwa i Kościoła potwierdzają świeckie dekrety prawne (np. to, że we wszystkich językach germańskich słowo „grzech” ukute było z terminów prawnych5, a prawodawstwo europejskie z XI wie­ku karało między innymi chłopów pracujących w niedzielę konfi­skatą narzędzi, a na ziemiach polskich znane są, opisywane przez Galla Anonima, przypadki karania przez pierwszych władców pol­skich publicznym wybiciem zębów za złamanie postu). Tego rodza­ju uwarunkowania prawne, karzące na równi kradzież ze złamaniem postu czy świętokradztwem, świadczą dobitnie o charakterystycznym rysie epoki średniowiecza, gdzie monarcha rządzący państwem czy regionem traktował swój urząd jako nadany przez Boga, a co za tym idzie, czuł się odpowiedzialny za losy prawowiernej religii i za zba­wienie swoich poddanych. W tej perspektywie – zniesienia granicy między tym, co świeckie, a tym, co duchowe – należy rozpatrywać epokę średniowiecza. W wiekach średnich zbiegły się ze sobą dwa zjawiska: pojawienie się masowych herezji i odkrycie na nowo litery prawa rzymskiego (karzącego, między innymi, odstępstwo od wiary panującej na równi ze zdradą stanu – czyli jako największe wykro­czenie). Dopiero zrozumienie tego splotu daje nam możliwość zrozumienia zjawiska trzeciego, będącego efektem dwu poprzednich, któremu na imię Inkwizycja. By jednak zrozumieć powołanie Sacra Congregatio Inquisitionis, należy cofnąć się kilka wieków wstecz, zanim jeszcze ta kongregacja powstała.

Jednym z wielu zadań Kościoła od pierwszych chwil jego zało­żenia było strzeżenie depozytu wiary, nauczania prawdy i przestrze­gania swych wiernych przed fałszem i błędem doktrynalnym. Od pierwszych wieków istnienia Kościoła możemy zatem mówić o In­kwizycji, bowiem powołanie instytucji diakonów nie jest niczym in­nym jak powołaniem strażników prawdy doktrynalnej. Oprócz swych stałych obowiązków diakoni mieli za zadanie badać, poszukiwać (łac. inquirere) fałszywych nauk, badać „jakiego ducha są” podejrzani wy­znawcy i nawracać skażonych fałszem.

Niejednokrotnie słyszy się, że powstanie kościelnych trybuna­łów inkwizycyjnych sprowokowało władze świeckie do tępienia he­rezji na swym terytorium. Prawda jest jednak nieco inna. To władze świeckie, przyjmując wiarę katolicką, wychodziły z założenia, że kto występuje przeciw wierze w Chrystusa, występuje tym samym przeciw państwu, i z całą surowością tępiły tego rodzaju występki, jak tępi się zdradę stanu. Na długo przed nastaniem Świętego Oficjum mamy do czynienia z ostrym potępieniem ruchów heretyckich właś­nie przez władze świeckie (w roku 316 Konstantyn Wielki skazuje donatystów na konfiskatę majątku, podobne stanowisko w stosunku do heretyków zajmują Walentynian I i Teodozjusz I, pozbawiając dodatkowo heretyków praw obywatelskich, prawa przekazywania dziedzictwa i skazując na wygnanie). Wszelkiego rodzaju przejawy działalności heretyckiej traktowane było w tych czasach jako zamach na ład i porządek społeczny. Cesarze, tacy jak Konstantyn czy Teo­dozjusz, uważali za rzecz słuszną, by oprócz wykonywania władzy świeckiej, w ramach której sprawowali protektorat nad swymi pod­danymi, byli odpowiedzialni również za sferę życia duchowego. De­kret króla Aragonii zachęcał wręcz do walki z heretykami, gwa­rantując prześladowcom bezkarność (Niechaj będzie wiadomym, że jeśli jakiś szlachcic bądź człek z gminu odkryje w naszych włościach heretyka i zabije go lub go zrani, albo pozbawi też majątku lub wyrządzi mu jakąś krzywdę, nie spotka go za to żadna kara, a przeciwnie, zaskarbi naszą łaskę6). Takie deklaracje nie były wyjątkiem, pojawiły się także w świeckich kodeksach Szwabii, Saksonii czy na terenie Francji. Nikt jednak z oskarżycieli Świętej Inkwizycji nie podnosi dziś okrucień­stwa ówczesnych kodeksów świeckiego prawa kryminalnego, które oprócz bluźnierców karały śmiercią także sodomitów, pederastów, zoofilów, nekrofili, fałszerzy monet i złodziei (np. dekret kodeksu prawa kryminalnego Karola V z 1532 roku). Co więcej, Kodeks pra­wa kryminalnego Karola V uważano w tych czasach za przejaw po­błażliwości i złagodzenia dotychczasowego kodeksu karnego, skazu­jącego na śmierć z dużo błahszych powodów7. Świecki Kodeks Justyniana (Cod. Just. I, 5, 1. 5), jak i późniejszy Kodeks Teodozjana (Cod. Theodos. XVI, 5. 40, z roku 407) przewidywały w stosunku do kacerzy karę śmierci. Kościół w tym okresie ustami swych hierar­chów niejednokrotnie sprzeciwiał się siłowym rozwiązaniom w sto­sunku do heretyków. Liczący się autorytet ówczesnych czasów, bis­kup Hippony św. Augustyn (IV-V w.) niejednokrotnie nawoływał, by nie stosować siły w stosunku do innowierców, by nie przyłączać wiernych do Kościoła siłą, wprost mówi o tym, że Kościół nie potrze­buje korzystać tu z pomocy władzy świeckiej8. Dzięki tego rodzaju deklaracjom od VI do XI wieku, z wyjątkiem nielicznych przypad­ków (takich jak np. casus Gotheschalka, który był skazany na kary kanoniczne i zakonne, takie jak zakaz opuszczania klasztoru i co­dzienne odmawianie psalmów pokutnych), heretycy nie ulegają prze­śladowaniom. Augustyn był też przy tym zwolennikiem całkowitego posłuszeństwa Stolicy Apostolskiej w sprawach doktry­nalnych, od niego bowiem pochodzi sentencja: Roma locuta, causa finita est (Rzym się wypowiedział, sprawa jest zakończona)9. Deklaracje takie mówiły jasno i wy­raźnie, że wiara katolicka zachowywała i zachowuje swe nieskalane oblicze w urzędzie papieskim i należy mu się odpowiedni respekt i posłuch.

Pierwsze stosy pod stopami heretyków zapłonęły w Orleanie za panowania króla Roberta II (972-1031) i z jego polecenia, mimo stanowczych protestów dostoj­ników kościelnych. W roku 1150, w czasie wybuchu re­wolty i zamieszek wywołanych przez heretyków w Ko­lonii, św. Bernard potępiał samosądy ludu i karę śmier­ci nakładaną na rebeliantów – kacerzy, zalecał, by wal­czyć z nimi na argumenty (capiantur non armis, sed argumentis), a nie za pomocą broni. Kiedy tego rodzaju wal­ka nie da zamierzonych skutków, pozostaje jeszcze ekskomunika czy kary kanoniczne i wygnanie. W świetle tych faktów trudno utrzymać tak popularną współcześ­nie tezę o tym, że to władze kościelne położyły podwa­liny pod krwawe prześladowania wiarołomców, nama­wiając możnowładców do włączenia się do tej krwawej rzezi.

Wiele współczesnych opisów wieków średnich cechuje podwój­ny mit. Po pierwsze, opisuje się je jako czas stagnacji, zacofania i ha­mowania nauki przez Kościół. Każdy z nas spotkał się z określeniem „ciemne wieki średniowiecza”. Mocno tkwi w naszej pamięci na­uczanie ze szkół, gdzie średniowiecze traktowane było jako okres letargu umysłowego pomiędzy kulturą klasyczną a renesansem. W tym kontekście nie dziwi tak bardzo, że te mroczne zaułki historii przedstawia się jako czasy zdominowane przez teokratyczne ustroje, które za pomocą stosów starały się utrzymać swą dominację zarówno polityczną, jak i duchową. Prawda jest jednak inna. Średniowiecze to okres bardzo szczególny w historii. Większość problemów współczes­nej Europy i jej kultury ukształtowała się w wiekach średnich, od demokracji na szczeblu gminy po nowoczesne systemy bankowe, od monarchii narodowych po miasta, od nowych technologii po bunty biedoty. Nie przystaje też opis zacofanych i „ciemnych” wieków śred­nich do rewolucji technicznej, jakiej dostąpiło niewątpliwie średniowiecze, historia średniowiecza to historia wynalazków, takich jak młyn wodny, wiatrak, ulepszenie transportu morskiego i lądowego, uspraw­nienie nawigacji czy sporządzanie pierwszych rzetelnych map morskich. W rolnictwie wynaleziono uprząż, żelazny pług i bronę, usystematyzowano regularne nawożenie, w budownictwie wynaleziono dźwig, taczki, kołowrotki, w wojskowości udoskonalono kuszę, pan­cerze, artylerię, w handlu powstały pierwsze banki i korporacje, po­wołano do życia ponadnarodowe organizacje handlowe (takie jak Hanza), wynaleziono weksle, które otworzyły drogę kapitalizmowi, w epoce średniowiecza powstały po raz pierwszy ogromne targi, nie tylko handlu materiałami ale i usługami. „Mroczne średniowiecze” otworzyło też pierwsze uniwersytety i usystematyzowało naukę. Architektura średniowiecza to czas rozkwitu i rozwoju gotyku, tak po­dziwianego po dzień dzisiejszy. Filozofia średniowiecza to czas najbujniejszego rozkwitu metafizyki, retoryki i teologii. Nie możemy tu zapomnieć, że wszystkie te przejawy działalności ludzkiej były w dużym stopniu pod kuratelą Kościoła. Trudno w zestawieniu tych faktów utrzymać tezę, że czas starożytności to synonim wysokiej cy­wilizacji i wrażliwości humanistycznej, a średniowiecze to staczanie się ku barbarzyństwu, samobójstwo rozumu, prowincjonalizm i religijna bigoteria. Jak zauważa Józef Tyszkiewicz w Inkwizycji hiszpańskiej: […] słusznie Berdiajew, Chesterton i tylu innych wielkich dzisiejszych myślicieli powiada, że gdyby okres Wieków Średnich przedłużył się i utrwalił, to ludzkość mogłaby łacno dojść do tego szczytu doskonałości społecznej, o jakim na próżno dziś marzymy10.

Wiekom średnim przypisuje się też banalność, atmosferę stagna­cji, ociężałość umysłu i regres, za­równo mentalny, jak i gospodarczo-polityczny. Podkreśla się przy tym, że tempo rozwoju politycznego hamowane było przez dwa czynni­ki: feudalizm i teokrację. Ten bezbarwny pejzaż średniowiecza, kreowany przez wielu współczesnych historyków, to pejzaż spracowanego chłopa pod feudalnym możnowładcą, okrutnego rycerza wraca­jącego z łupami z wypraw krzyżo­wych i ograniczonego mnicha, za­mkniętego w ponurych bastionach klasztorów.

Warto uświadomić sobie, czym była w średniowieczu religia. Pust­ka, która powstała po upadku Ce­sarstwa Rzymskiego, została dość szczelnie wypełniona przez Kościół. Kościół w średniowieczu to nie tylko wspólnota religijna, ale także gwarant spójności społecznej i po­litycznej. Zachodni świat odbudowany został w oparciu o papiestwo i cesarstwo. Przez wiele lat układ ten był gwarantem stabilności za­równo politycznej, jak i duchowej. Średniowieczny Europejczyk właś­nie dzięki działalności Kościoła miał świadomość przynależności do lokalnego miasta czy diecezji, do grupy ludzi, którzy uznawali te same prawa i zwyczaje, miał świadomość przynależności do określonej warstwy społecznej i związanych z tym przywilejów, a co najważniej­sze dla mentalności człowieka średniowiecza, miał świadomość przy­należności do ogromnej rodziny chrześcijańskiej, co było dla niego gwarantem spokojnego życia i dostąpienia zbawienia po śmierci. Czas walk na gruncie ideowo-religijnym był właśnie próbą utrzymania sta­bilności i ładu społecznego. Walki te najczęściej były skierowane przeciw heretykom, czyli tym, którzy starali się podważyć zarówno największą prawdę czasów średniowiecza, czyli zbawienie duszy, jak i obalić ład społeczny. Jak zauważa historyk Paul Johnson w Historii chrześcijaństwa: […] błędnie uważamy średniowieczne zinstytucjonalizowane chrześcijaństwo za niezwykle trwałą i stabilną instytucję. W pewnej mierze była ona znacznie słabsza niż władza świecka11. Ład świata chrześcijań­skiego pod naporem herezji mógł ulec znacznym wypaczeniom, a pro­cesowi dechrystianizacji mogły ulec nawet całe państwa. Na obrze­żach społeczeństw feudalnych istniał ogromny chaos społeczny, ro­iło się od ludzi wysiedlonych i bezdomnych, pozbawionych majęt­ności i pracy, kalek, żebraków, chromych, trędowatych, zbiegłych chłopów pańszczyźnianych, byłych mnichów i księży, którzy starali się odzyskać posłuch u pospólstwa. Tego rodzaju mozaika społeczna stanowiła dobrą pożywkę dla wszelkiego rodzaju herezji. Bo obok wiary, ruchy heretyckie dawały nadzieję na lepsze życie już tu, na ziemi. Jak słusznie zauważa Francisco Peña, konsekwencjami here­zji są: […] bluźnierstwa, świętokradztwa, zamachy na same fundamenty Kościoła, gwałcenie świętych praw i zasad, krzywdy, oszczerstwa i okru­cieństwa, których ofiarą padają katolicy. W następstwie herezji słabnie i gaś­nie w sercach wiara katolicka, niszczeją instytucje i dobra materialne, do­chodzi do buntów i rozruchów, niknie spokój i ład publiczny. Tak więc każ­dy kraj, każdy naród, który pozwoli herezji zakiełkować na swym łonie, który hoduje ją i nie wyrywa jej na czas z korzeniami, deprawuje się, nabie­ra skłonności do przewrotów i może w końcu zginąć12.

Współczesne odczytanie instytucji, jaką była Inkwizycja, nie jest łatwe. Oczywiście, należy odrzucić medialny bełkot na temat „naj­większego terroru w dziejach cywilizacji” czy pseudointelektualne brednie o Inkwizycji jako najbardziej zbrodniczej instytucji w historii ludzkości, winnej śmierci setek milionów ludzi. Często bowiem słyszy się o Inkwizycji takie absurdalne informacje, których nie może usprawiedliwić najbardziej wrogie nastawienie do Kościoła. Prym wiodą tu media, w których coraz częściej słyszy się o licznych porów­naniach trybunałów inkwizycyjnych do gestapo czy urzędów bez­pieczeństwa z czasów PRL-u. „Historycy-eksperci” wskazują, że Trybunały Inkwizycyjne skazywały przeważnie na śmierć, a inkwizy­torzy to okrutni zwiastuni współczesnych sys­temów totalitarnych. W tej książce nie zamie­rzam dyskutować absurdalnej wizji historii Kościoła, zgodnie z którą Inkwizycja to twór powstały w najmroczniejszych rejonach umys­łu katolickiego, w efekcie czego na całym świecie chrześcijanie-mordercy inicjowali i wspierali fale prześladowań oraz pogromów. Postaram się natomiast wskazać na tło historyczno-ideologiczne, jakie towarzyszyło trybu­nałom inkwizycyjnym. Ważnym aspektem działania sądów inkwizycyjnych było to, że tak szeroko promowane współcześnie idee tole­rancji i poszanowania wolności jednostki we­szły do debat nad stanowieniem prawa, wol­ności religijnej i etyki dopiero za sprawą prac Spinozy i Locke’a.

Przypisy:

[4] R.W. Southern, Western Society and Church in the Middle Ages, London 1970, s. 15.

[5] Por. S. Piekarczyk, Barbarzyńcy i chrześcijaństwo. Konfrontacje społecznych postaw i wzorców u Germanów, Warszawa 1968, s. 72.

[6] M. Menéndez Pelayo, Historia de los heterodoxos españoles, Madrid 1965, t. II, s. 213.

[7] Por. X.M. Nadworski, Encyklopedia kościelna, Warszawa 1876, t. VIII, s. 134.

[8] Por. Augustyn, Ep. XXIII, Retraet. I. II. C. V.

[9] Augustyn, Kazanie 131 (PL 38, 734).

[10] J. hr. Tyszkiewicz, Inkwizycja hiszpańska, Warszawa 1929 (reprint: Antyk, Warszawa 1998), s. 11.

[11] P. Johnson, Historia chrześcijaństwa, Warszawa 1985, s. 322.

[12] N. Eimeric, F. Peña, El manual de los inquisidores (Directorium inquisitorum), Bar­celona 1983, s. 58.

W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI
Roman Konik
Wydawnictwo "Wektory" 2004
ISBN 83-918847-4-0

W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI - Przedmowa
W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI - Spis treści
W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI - Krajobraz Średniowiecza
W OBRONIE ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI - Giordano Bruno

Zmieniony: wtorek, 12 stycznia 2010 16:14
 

Serwis Apologetyczny: katolickie spojrzenie na wiarę
http://apologetyka.katolik.pl