K a t o l i c k i   S e r w i s   A p o l o g e t y c z n y
Start DYSKUSJE Z CHRZEŚCIJAŃSKIMI POGLĄDAMI Świadkowie Jehowy WYKAZ ARTYKUŁÓW: ŚWIADKOWIE JEHOWY OBRONA TRADYCJI BOŻONARODZENIOWYCH PRZED ŚWIADKAMI JEHOWY

Menu główne
Start
Przewodnik po serwisie
POBIERALNIA
- - - - - - -
V SESJA APOLOGETYCZNA - Charyzmaty w Pismach Ojców Kościoła
- - - - - - -
NAUCZANIE KOŚCIOŁA
- - - - - - -
DOGMATYKA
- - - - - - -
ODNOWA KOŚCIOŁA
- - - - - - -
DYSKUSJE Z CHRZEŚCIJAŃSKIMI POGLĄDAMI
- - - - - - -
GORĄCE POLEMIKI
- - - - - - -
INNE POLEMIKI
- - - - - - -
Słowo wśród nas
- - - - - - -
F O R U M
Blog
- - - - - - -
Najnowsze artykuły
O nas
Wieści
- - - - - - -
Linki
Napisz do nas
Szukaj
OBRONA TRADYCJI BOŻONARODZENIOWYCH PRZED ŚWIADKAMI JEHOWY PDF Drukuj Email
Wpisany przez WŁODZIMIERZ BEDNARSKI   
niedziela, 18 grudnia 2011 21:38

Święta

Towarzystwo Strażnica zapewnia solennie, że nie przeszkadzają mu nasze święta Bożego Narodzenia, ale jednocześnie stara się je ośmieszyć. Oto słowa z publikacji Świadków Jehowy ukazujące ich niebywałą tolerancję:

„Ale nie mamy nic przeciw temu, żeby inni obchodzili takie święta, ani nie próbujemy im w tym przeszkadzać” (Świadkowie Jehowy a szkoła, 1990, s. 21).

Równocześnie z całą zajadłością Towarzystwo Strażnica atakuje nasze święta:

„Święta chrześcijaństwa są obrzydliwością w oczach Jehowy” (Upewniajcie się o wszystkich rzeczach, ok. 1957 [ang. 1953], s. 63).

„A zatem obchodzenie takich świąt, jak Boże Narodzenie bądź Wielkanoc, zabronione jest słowami apostoła Pawła: «Nie możecie pić kielicha Pańskiego (Jehowy, NW) i kielicha demonów…» – 1 Kor. 10:21” („Strażnica” nr 17/1970, s. 18).

„Gdyby troskliwa matka zobaczyła, iż jej dziecko podnosi cukierek z rynsztoka wypełnionego nieczystościami, kazałaby natychmiast go wyrzucić. Sama myśl, że mogłoby wziąć go do ust lub choćby dotknąć, budziłaby w niej wstręt. Chociaż Boże Narodzenie jest dla wielu przyjemnym świętem, pochodzi ze zbrukanego źródła” („Przebudźcie się!” nr 12/1991, s. 15).

„Jehowa badał serca uczestników świąt obchodzonych w Izraelu […]. Podobnie dzisiaj patrzy z odrazą na pogańskie święta obchodzone w chrześcijaństwie, takie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc” („Strażnica” nr 22/2004, s. 22).

Dla odmiany organizacja ta pisze jeszcze, co następuje, jakby przeciwko sobie:

„Biblia nie zawiera wyraźnego zakazu świętowania dnia urodzin” („Strażnica” rok CIII [1982] nr 8, s. 24).

Przy takim podejściu do Bożego Narodzenia nikogo nie powinno dziwić, że równie krytycznie Towarzystwa Strażnica ustosunkowuje się do wszystkiego, co się ze świętami łączy. Tu mamy na myśli na przykład szopki bożonarodzeniowe. Oto znów z pozoru życzliwe stwierdzenie tej organizacji oraz postawione pytanie retoryczne:

„W wielu rejonach świata panuje zwyczaj ustawiania w okresie Bożego Narodzenia szopek. Niekiedy spotyka się niemal naturalnej wielkości figury Marii, Józefa, pasterzy, mędrców ze wschodu i różnych zwierząt zebranych wokół dzieciątka Jezus w stajence. Czy Chrystus pochwala takie scenki bożonarodzeniowe?” („Przebudźcie się!” rok LXVII [1986] nr 11, s. 11).

W dalszym fragmencie Świadkowie Jehowy, ośmieszając szopkę, piszą następująco:

„Pomyśl także o szopkach. Wiele z nich przedstawia mędrców ze wschodu, a więc astrologów, przybyłych do nowo narodzonego Jezusa. Z Biblii natomiast wynika, że gdy przybyli astrolodzy, Jezus nie był już niemowlęciem, tylko dzieckiem mieszkającym w domu (Mat. 2:7-11). Czy naprawdę wierzysz, że Chrystus pochwala obchodzenie święta, które tak przeinacza fakty? Co gorsza, pod wpływem świąt Bożego Narodzenia odnosi się mylne wrażenie, że Chrystus jest po prostu bezradnym niemowlęciem. Oglądając szopkę, pewna dziewczynka zapytała matkę: «Czy Jezus był kiedyś duży?». Dlaczego zadała takie pytanie? «Bo od czasu, gdy go widziałam w zeszłym roku, wcale nie urósł!». Podczas świąt Bożego Narodzenia może się wydawać, że Chrystus jest bezbronnym dzieciątkiem, a nie – jak jest naprawdę – panującym Królem, który wkrótce usunie z ziemi wszelką niesprawiedliwość” („Przebudźcie się!” rok LXVII [1986] nr 11, s. 12-13).

Jak można skomentować te stwierdzenia? Otóż Towarzystwo Strażnica samo przeinacza fakty. W jaki bowiem sposób wyczytało w Mt 2,7-11, że Jezus nie był już niemowlęciem, a już jakoby starszym dzieckiem, gdy przybyli mędrcy? Owszem, zgadzamy się z tym, że podczas wizyty mędrców Maryja i Józef z Jezusem przenieśli się już być może ze stajenki do jakiegoś wynajętego domu, jak podaje Mt 2,11: „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją” (patrz poniżej, rozdział Mędrcy w stajence?). Nic jednak nie wskazuje, że całe lata upłynęły od chwili narodzenia Jezusa. Rozkaz Heroda, który kazał pozabijać chłopców do lat dwóch (Mt 2,16), świadczy tylko o tym, że chciał zrobić wszystko, aby wśród wszystkich dzieci Jezus na pewno został zgładzony (Herod nie wiedział, kiedy Jezus się urodził, a nawet że przyszedł na świat). Nie dowodzi to jednak tego, że Dziecię musiało mieć już rok czy dwa. Świadkowie Jehowy próbują również, jak widzimy, odróżniać „niemowlę” (brefos) z wizyty pasterzy (Łk 2,12.16) od „dziecka” (paidion) z wizyty mędrców (Mt 2,11). Tymczasem przy opisie dotyczącym pasterzy też mowa jest o „dziecku” (paidion) (Łk 2,17; por. Łk 2,27). Towarzystwo Strażnica twierdzi też następująco:

„Kiedy [Herod] po jakichś dwóch latach usłyszał wiadomość o narodzeniu się Jezusa, zatrwożył się o swoje królowanie i próbował zabić Jezusa. Udało mu się tylko wytracić w Betlejem chłopców w wieku lat dwóch i poniżej” („Strażnica” rok XCII [1971] nr 22, s. 8).

„Tak więc Jezus podczas omawianej wizyty mógł mieć nawet rok lub więcej” („Strażnica” rok C [1980] nr 22, s. 22).

„[…] rozkazał zgładzić w Betlejem i okolicy wszystkich chłopców w wieku poniżej dwóch lat (z czego wynika, że Jezus nie był już wtedy noworodkiem) (Mt 2:16-18)” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. 1, s. 977).

Również na ilustracji Świadkowie Jehowy ukazują Jezusa jako dość dużego chłopca o czarnych włosach, przyjmującego dary od mędrców (patrz: Największy ze wszystkich ludzi, 1991, rozdz. 7).

Natomiast tekst Mt 2,1 podaje, że mędrcy przybyli, gdy „Jezus narodził się w Betlejem”, a nie wtedy, gdy minął rok czy dwa od Jego przyjścia na świat. Bezpośrednio przed fragmentem Mt 2,1 padają słowa „porodziła Syna” (Mt 1,25), co wskazuje raczej na bliskość czasową narodzenia Jezusa i wizyty mędrców.

Mało tego, Towarzystwo Strażnica twierdzi, że Jezus urodził się „jesienią 2 r. p.n.e.”, „ok. 1 października”, a Herod zmarł w styczniu „1 r. p.n.e.” (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. 1, s. 810-811; por. „śmierć Heroda wypada w roku 1 p.n.e.”, „Strażnica” nr 5/1969, s. 10). Widać z tego, że oba wydarzenia dzieliło zaledwie kilka miesięcy. Skąd więc Świadkowie wzięli okres około dwóch lat między narodzeniem Jezusa a wizytą mędrców za dni Heroda?

Prócz tego od stuleci (co najmniej od IV wieku) uważa się, że wizyta mędrców ze Wschodu miała miejsce trzynastego dnia po narodzeniu Jezusa, to znaczy 6 stycznia (patrz np. św. Augustyn [354-430], Sermo 203, 1). Wtedy też obchodzi się święto Trzech Króli, czyli Objawienie Pańskie (święto Epifanii), które podkreśla i przypomina fakt ukazania się Jezusa światu pogańskiemu w osobach mędrców, a nie tylko Izraelowi – w osobach pasterzy.

Sądzimy, że Świadkowie Jehowy nie wymagają od nas, byśmy prócz stajenki betlejemskiej, do której przybyli pasterze, ukazywali osobno makietę domu, do którego przybywają mędrcy. Jeśli przeszkadza im sama szopka, to tym bardziej zawadzał im by wspomniany dom z gośćmi ze Wschodu.

Trzeba tu dodać, że szopka za pomocą pewnej symboliki ukazuje, że wszystko, co istnieje w świecie, obecne jest przy narodzeniu Jezusa: Rodzice (Maryja, Józef), Izraelici (pasterze), poganie (mędrcy), zwierzęta (wół, osioł, wielbłądy, owce), aniołowie (ukazani ponad szopką), natura nieożywiona (kamienna grota, gwiazda), bogactwa naturalne (złoto, mirra, kadzidło).

Sam taką szopkę miałem przez ponad trzydzieści lat i wiele mnie ona nauczyła w dzieciństwie. Do dziś przed oczyma mam tę makietę groty w skale, wykonaną po mistrzowsku przez mego ojca, w której były wymienione powyżej elementy wykonane z papieru (nie figurki). Sama zaś grota była z zewnątrz porośnięta mchem. O takich tradycyjnych szopkach myślimy i mówimy w tym artykule.

Zwróćmy jeszcze uwagę na zacytowane powyżej słowa Towarzystwa Strażnica, które ponownie przytaczamy:

„Podczas świąt Bożego Narodzenia może się wydawać, że Chrystus jest bezbronnym dzieciątkiem, a nie – jak jest naprawdę – panującym Królem, który wkrótce usunie z ziemi wszelką niesprawiedliwość”.

Otóż doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że Chrystus jest panującym Królem, bo przecież do Niego wielokrotnie zwracamy się w modlitwach i pieśniach, czego Świadkowie Jehowy nie czynią!

Mało tego, właśnie w ostatnią niedzielę przed Adwentem – czyli okresem w liturgii upamiętniającym oczekiwanie na pierwsze przyjście Chrystusa oraz przypominającym i podkreślającym Jego powrót w chwale – w Kościele obchodzona jest uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, która głosi Jego panowanie nad całym stworzeniem. Nikt więc przed Bożym Narodzeniem i w jego trakcie nie zapomina, że Jezus nie jest obecnie niemowlęciem. Mamy zaś prawo przypominać sobie fakty z Jego dzieciństwa, skoro Ewangelie je nam przekazały i opisały tak dokładnie. Nawiasem mówiąc, moja parafia nosi właśnie wezwanie Chrystusa Króla i często śpiewa się w niej pieśń ze słowami: „Chrystusa Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus, Chrystus, Władcą nam”.

Chrześcijanie od wieków upamiętniali narodzenie Jezusa, jak również inne wydarzenia z Jego życia, co ukazuje np. Orygenes (185-254):

„Jego narodziny, wychowanie, moc, męka i zmartwychwstanie nie tylko dokonały się ówcześnie, ale i teraz w nas się dokonują” (Homilie o Ewangelii św. Łukasza, 7, 7).

W innej publikacji Towarzystwo Strażnica pisze już o „legendach”, „bajkach” i „mitach” związanych z szopkami:

„Ale jak szopka może sugerować, iż biblijne sprawozdania ewangeliczne nie są historyczne? Trzeba przyznać, że oryginalnie malowane figurki nadają narodzinom Chrystusa posmak legendy lub bajki […]. Czy zatem szopki istotnie mogą dawać «pełniejszy obraz rzeczy niż którakolwiek z Ewangelii»? Czyżby Ewangelie nie przedstawiały faktów? Nawet zatwardziali sceptycy muszą przyznać, że Jezus jest postacią historyczną. Był więc kiedyś niemowlęciem, które urodziło się w konkretnym miejscu. Powinien być jakiś lepszy sposób na dokładne poznanie wydarzeń towarzyszących jego narodzinom niż przyglądanie się szopce! I rzeczywiście jest. Narodziny Jezusa niezależnie opisało dwóch historyków. Jeżeli odnosisz niekiedy wrażenie, że w czasie Bożego Narodzenia zupełnie zapomina się o Chrystusie, dlaczego nie miałbyś sam przeanalizować ich sprawozdań? Nie znajdziesz w nich legend ani mitów, lecz fascynującą opowieść – prawdziwą historię narodzin Chrystusa” („Strażnica” nr 24/1998, s. 4).

Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica zwraca się w powyższej publikacji do ludzi naiwnych. Chce przeciwstawić szopki Ewangeliom. Każdy przecież wie, że podczas Wigilii wskazane jest odczytywanie fragmentów z Ewangelii o narodzeniu Pańskim. Przede wszystkim zaś w Boże Narodzenie i w okresie poświątecznym odczytywane są perykopy z Pisma Świętego dotyczące okresu dzieciństwa Jezusa, a 6 stycznia o przybyciu mędrców ze Wschodu.

W kolejnym fragmencie poświęconych szopkom Towarzystwo Strażnica stwierdza:

„Wydarzenia rozgrywające się w noc narodzin Jezusa stały się popularnym tematem bożonarodzeniowych szopek. Jednakże prawda jest zupełnie inna od tego, co się często przedstawia” („Strażnica” nr 24/1998, s. 6).

Odpowiedź na te zarzuty znajdziemy poniżej w poszczególnych rozdziałach.

 

Grota stajenką

W Piśmie Świętym znajdujemy tylko słowa: „owinęła Go w pieluszki i położyła z żłobie, gdyż nie było dla Nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7).

W Ewangelii więc nie ma nic o stajence ani o grocie. Jednak logika wskazuje, że żłób mieści się w stajni. Wyjaśniamy też, że funkcję stajni, w której znajdował się ów żłób z Łk 2,7, pełniła naturalna grota. Na wspomnianą grotę jako miejsce narodzenia Jezusa wskazują pisma wczesnochrześcijańskie sięgające II wieku. Oto one:

– Justyn Męczennik (100-165)

„Tymczasem Dziecię narodziło się w Betlejem. Ponieważ Józef w owej miejscowości nie znalazł żadnego schroniska, stanął w jaskini, znajdującej się tuż w pobliżu miasteczka. Tedy właśnie, gdy tam przebywali, porodziła Maria Chrystusa i w żłobie Go złożyła. […] Że zaś Izajasz symbolicznie również przepowiedział tę jaskinię, już wam powiedziałem [por. Iz 33,13-19]” (Dialog z Żydem Tryfonem, II, 78, 5-6).

– Orygenes (185-254)

„Jeśli komuś nie wystarcza proroctwo Micheasza [Mi 5,2] i historia spisana w Ewangeliach przez uczniów Jezusa, lecz zażąda innego dowodu na to, że Jezus urodził się w Betlejem, niechaj się dowie, iż w Betlejem istnieje grota, w której się urodził Jezus, i żłób, w którym Go położono owiniętego w pieluszki, a wszystko to się zgadza z opisem Jego narodzin zawartym w Ewangeliach. Miejsce to słynie w całej okolicy, nawet wśród niewierzących, z tego, że urodził się tam Jezus, którego czczą i któremu kłaniają się chrześcijanie” (Przeciw Celsusowi, 1, 51).

Nawet jeden z wczesnych apokryfów z II wieku potwierdza ten fakt:

„I ujrzał tam grotę, i wprowadził ją [Maryję]” (Protoewangelia Jakuba, XVIII, 1).

Okoliczności narodzenia Jezusa tak oto komentują znawcy tych spraw:

„Według Ewangelii apokryficznych i bardzo dawnej tradycji miejscem narodzenia Chrystusa była grota. Już św. Justyn (zmarły około 165 r.), który urodził się w niedalekim Nablus i na pewno znał tradycje Betleem, twierdził, że Chrystus przyszedł na świat w grocie położonej w pobliżu miasta: w pewnej grocie blisko miasteczka. Orygenes (185-254) utrzymywał, że za jego czasów pokazywano tę grotę w Betleem. Św. Hieronim (349-420) po przybyciu do Betleem uznał tę tradycję za wiarygodną i przyjął ją bez zastrzeżeń. Jest więc rzeczą prawdopodobną, że Józef z Maryją znaleźli schronienie w jednej z licznych grot na stokach wzgórza, zamieszkiwanych i dzisiaj przez ludzi. I teraz bowiem w całej Palestynie spotkać można fellachów żyjących w grocie skalnej razem ze swoim dobytkiem domowym. […] Świadectwo tradycji i apokryfów o narodzeniu Chrystusa w grocie jest ważne, jeśli chodzi o dzisiejsze sanktuarium betleemskie. Wskazywane bowiem miejsce narodzenia Chrystusa pod Bazyliką Konstantyna jest grotą wykuta w skale (12 m długą, 4 m szeroką i 3 m wysoką), której rozmiarów pierwotnych wskutek zaszłych zmian nie można zrekonstruować” (A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi, Matki Bożej, Warszawa 1954, s. 134-135).

Towarzystwo Strażnica, sceptycznie odnosząc się do groty betlejemskiej (patrz „Strażnica” nr 24/1990, s. 3-7), ukazuje w swym podręczniku i czasopiśmie stajenkę zbudowaną z cegieł (!) (Mój zbiór opowieści biblijnych, 1981, 2004, s. 85; „Strażnica” nr 24/1990, s. 1). Ciekawe, skąd zaczerpnięto informację na ten temat? Czy z Biblii? Czyżby była to jakaś nowa tradycja Świadków Jehowy?

Natomiast w swym leksykonie biblijnym pokazano Jezusa, Maryję i Józefa w grocie (!) (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006 [ang. 1988], t. 2, s. 537). Widać więc, że albo Świadkowie Jehowy zmieniają poglądy, albo znają dwie różne wykładnie.

Warto też dodać, że chociaż Biblia mówi tylko o „żłobie”, to jednak Towarzystwo Strażnica używa słowa „stajenka”:

„Niewątpliwie pod kierownictwem Bożym ogłoszono to zarządzenie akurat w takim czasie, że Maria po przyjeździe urodziła tam w stajence Jezusa” („Strażnica” rok XCIV [1973] nr 6, s. 1).

„Gdy w zatłoczonym Betlejem szukali ustronnego lokum, w którym Maria mogłaby urodzić, okazało się, że do dyspozycji jest tylko stajnia” („Strażnica” z 1 I 2009, s. 4).

Narodzenie Jezusa w grocie wskazywałoby na to, że tak jak Chrystus rozpoczął swe życie ziemskie, tak też zakończył, bo został złożony „w grobie, który wykuty był w skale” (Mk 15,46), który również był pieczarą, jaskinią czy grotą.

 

Wół,osioł i owieczki

Maryja, będąc w stanie błogosławionym i na dodatek tuż przed rozwiązaniem, musiała zapewne podróżować (ponad 100 km) z Nazaretu do Betlejem na osiołku, choć Ewangelie o nim nie wspominają. Jeden z wczesnych apokryfów z II wieku potwierdza ten fakt:

„[Józef] osiodłał osła, i posadził ją [Maryję] […]. «Józefie, zsadź mnie z osła, ponieważ to, co jest [w moim łonie], nęka mnie, by się narodzić»” (Protoewangelia Jakuba, XVII, 2-3).

Również wół mógł być w stajence, skoro był tam żłób. Zrozumiałe jest zatem ukazywanie tych zwierząt w szopkach.

Ale to nie wszystko, mamy bowiem przynajmniej dwie zapowiedzi prorockie, które wydają się wskazywać na obecność tych zwierząt w stajence.

Prorok Izajasz mówi:

„Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela. Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie” (Iz 1,3).

Natomiast prorok Habakuk, według tekstu Septuaginty i Wulgaty, podaje:

„[…] pośród dwóch zwierząt [lub «istot»] będziesz rozpoznany [lub «objawisz się»], gdy czas nadejdzie, będziesz rozpoznany” (Ha 3,2; patrz komentarz KUL, tzn. Księgi proroków mniejszych. Wstęp, przekład z oryginału, komentarz, oprac. P. Szefler, Pismo Święte Starego Testamentu XII/2, Poznań 1968, s. 118).

Również Świadkowie Jehowy ukazują na ilustracjach Maryję na osiołku i piszą:

„Maria jest w zaawansowanej ciąży, a Józef sadza ją na osła” (Największy ze wszystkich ludzi, 1991, rozdz. 4; por. „Strażnica” nr 24/2002, s. 1).

Ukazują też na innych ilustracjach, jak osioł oraz wół stoją w stajence i patrzą w stronę Jezusa (patrz np. Mój zbiór opowieści biblijnych, 1981, 2004, s. 85; Od raju utraconego do raju odzyskanego, 1960 [ang. 1958], s. 124). To samo widać na kolejnej rycinie, na której osioł, podobnie jak pasterze, zwrócony jest głową ku Dzieciątku (Największy ze wszystkich ludzi, 1991, rozdz. 5). Na następnej ilustracji znów wół, tak jak pasterze, zwrócony jest w stronę Jezusa, Maryi i Józefa („Strażnica” nr 24/1990, s. 1).

Ciekawe, że tę adorację Jezusa przez wołu i osła opisuje jeden z apokryfów, ale dopiero z VI wieku. Czyżby z niego Świadkowie Jehowy zaczerpnęli swoją wizję? Oto słowa z tego źródła:

„Tam złożyła dzieciątko w żłobie, a wół i osioł oddali mu pokłon. I wypełniło się to, co zostało powiedziane przez proroka Izajasza: «Poznał wół Pana swego i osioł żłób [stajnię] Pana swego» [Iz 1,3] […]. Wtedy wypełniły się słowa proroka Habakuka: «Objawisz się w pośrodku zwierząt» [Ha 3,2, Wulgata]” (Ewangelia Pseudo-Mateusza, XIV).

Podobnie jak katolicy w szopkach, również Świadkowie Jehowy ukazali na ilustracjach owieczki i osiołka w stajence (patrz „Strażnica” nr 24/1998 s. 4-5; „Przebudźcie się!” grudzień [2008], s. 10) oraz jednego wołu (Przysłuchiwanie się Wielkiemu Nauczycielowi, 1989, s. 25), lub nawet dwa (Wnikliwe poznawanie Pism, 2006, t. 2, s. 537). Trzeba tu dodać, że Świadkowie Jehowy nigdy nie przywoływali tekstów Ha 3,2 i Iz 1,3 na uzasadnienie obecności wspomnianych zwierząt na swych ilustracjach.

A może obraz wołu i osła Świadkowie Jehowy zaczerpnęli od św. Franciszka? Wspominają go następująco:

„Gorliwym orędownikiem obchodzenia «Bożego Narodzenia» był Franciszek z Asyżu. W roku 1224 z okazji świąt i ku radości licznie zgromadzonych mieszczan odprawił nabożeństwo obok prawdziwego żłobu, przy którym stał żywy wół i żywy osioł. Wkrótce wystawianie szopki stało się bardzo popularne i do dziś urządza się ją w okresie świąt w wielu rodzinach i kościołach katolickich” („Strażnica” rok CVI [1985] nr 23, s. 20).

 

Mędrcy w stajence?

Tekst Ewangelii o mędrcach mówi: „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją […]” (Mt 2,11).

Towarzystwu Strażnica wydaje się więc, że Święta Rodzina zamieszkała w jakimś domu i w związku z tym sytuacja ta miała miejsce po roku lub nawet dwóch od momentu narodzenia Jezusa. Pogląd ten, prezentowany powyżej, nie jest nowy, gdyż już co najmniej w latach dwudziestych XX wieku Świadkowie Jehowy pisali o tym:

„[…] musiało upłynąć czasu około jeden rok lub dwa lata pomiędzy narodzeniem się Jezusa a ową konspiracją, którą Szatan zamierzał wykonać” (Wyzwolenie, 1929 [ang. 1926], s. 126).

„Ten nie miał spokoju, lecz usiłował zgładzić dzieciątko Jezus, kiedy miało około dwóch lat” („Strażnica” nr 2/1965, s. 2).

Niezrozumiałe jest tylko, po co Święta Rodzina miałaby pozostawać rok czy dwa w Betlejem, skoro przybyła tam tylko na spis ludności.

Dziwne by było, że gwiazda ukazała się mędrcom dopiero w rok czy dwa po narodzeniu Jezusa. Jeden z pisarzy wczesnochrześcijańskich, Ireneusz z Lyonu (130-202), pisał, że gwiazda pojawiła się, gdy On się już urodził:

„Gwiazda ukaże się, gdy On się urodzi, tym, którzy mieszkają na Wschodzie, magom. Przez nią dowiedzieli się o narodzonym Chrystusie i przybyli do Judei prowadzeni przez gwiazdę” (Wykład nauki apostolskiej, 58).

Tymczasem wspomniana grota mogła przecież służyć za dom! Komentarz KUL wypowiada się o tym następująco:

„Co nie wyklucza, iż owym «domem» mogła być zwykła grota pasterska przystosowana do celów mieszkalnych” (Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp, przekład z oryginału, komentarz, oprac. ks. J. Homerski, Poznań – Warszawa 1979, s. 90).

Inni specjaliści tak oto opisują zwyczaje panujące w Izraelu do dziś:

„Jest więc rzeczą prawdopodobną, że Józef z Maryją znaleźli schronienie w jednej z licznych grot na stokach wzgórza, zamieszkiwanych i dzisiaj przez ludzi. I teraz bowiem w całej Palestynie spotkać można fellachów żyjących w grocie skalnej razem ze swoim dobytkiem domowym” (A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi, Matki Bożej, Warszawa 1954, s. 134).

Justyn Męczennik (100-165) pisze, że mędrcy przybyli do owej groty, która służyła za dom:

„Tymczasem Dziecię narodziło się w Betlejem. Ponieważ Józef w owej miejscowości nie znalazł żadnego schroniska, stanął w jaskini, znajdującej się tuż w pobliżu miasteczka. Tedy właśnie, gdy tam przebywali, porodziła Maria Chrystusa i w żłobie Go złożyła; tam też znaleźli Go magowie, którzy przybyli z Arabji” (Dialog z Żydem Tryfonem, II, 78, 5).

Nawet jeden z wczesnych apokryfów z II wieku potwierdza ten fakt:

„I odeszli magowie. I oto gwiazda, którą ujrzeli na wschodzie, prowadziła ich, aż weszli do groty i zatrzymała się nad głową dzieciątka” (Protoewangelia Jakuba, XXI, 3).

Ciekawe, że kiedyś jednak Towarzystwo Strażnica przyznawało, iż Święta Rodzina zamieszkała w gospodzie, a nie w domu:

„Józef i Marja zamieszkiwali wtedy w gospodzie w Betleemie. Owi astrologowie stanęli przed Herodem i rzekli […] (Mateusza 2:2)” (Wyzwolenie, 1929 [ang. 1926], s. 126).

Jeśli więc według Towarzystwa Strażnica ów „dom” (Mt 2,11) mógł być „gospodą” (choć przecież wyraźnie jest napisane w Łk 2,7: „nie było dla Nich miejsca w gospodzie”), to czemu nie mogła być domem zamieszkiwana na stałe grota?

Dziś dla odmiany Świadkowie Jehowy piszą też o „normalnym domu”:

„Kiedy do niego dotarli, nie był już noworodkiem leżącym w żłobie, lecz małym chłopcem mieszkającym z rodzicami w normalnym domu” (Trwajcie w miłości Bożej, 2008, s. 147).

 

Trzech mędrców

Towarzystwo Strażnica o trzech mędrcach ukazywanych w szopkach wykłada następująco:

„W przeciwieństwie do tego, co ukazują niezliczone szopki, Mateusz nie podaje, ilu ich było, nie nazywa ich też «mędrcami» ani tym bardziej trzema «królami». Używa greckiego słowa magoi, które oznacza «astrologów»” („Strażnica” nr 24/1998, s. 8).

„FAKT CZY MIT?: MIT. Liczne obrazy i szopki bożonarodzeniowe przedstawiają Jezusa jako niemowlę leżące w żłobie oraz trzech królów składających mu dary. Niemniej sceny takie wprowadzają w błąd. […] Ilu było tych astrologów – dwóch, trzech, a może trzydziestu? Biblia tego nie precyzuje. Tradycyjna ich liczba przypuszczalnie wzięła się z tego, że złożyli trzy rodzaje darów (Mateusza 2:11)” („Strażnica” z 1 IV 2010, s. 13).

Rozumowanie przeprowadzone na podstawie Biblii wskazuje, że było trzech mędrców, skoro ofiarowane zostały trzy dary (Mt 2,11). W każdym razie liczba ta jest najbardziej prawdopodobna, a nie trzydzieści osób, co ironicznie próbują postulować Świadkowie Jehowy. Bóg żądał również, aby wszelkie świadectwo pochodziło od dwóch lub trzech osób (Pwt 17,6; 2 Kor 13,1), a mędrcy mieli zapewne być w pewien sposób świadkami narodzenia Jezusa.

Jednym z pierwszych, który wskazał, że mędrców było trzech, był żyjący na przełomie II i III wieku Orygenes (185-254). Wypowiadał się na ten temat tak:

„Ci trzej [Rdz 26,26-31] […] mogą symbolizować magów, którzy, pouczeni przez ojczyste księgi i naukę przodków, przychodzą ze Wschodu i mówią: «Ujrzeliśmy, że narodził się król, ujrzeliśmy, że Bóg jest z nim, i przyszliśmy, aby oddać mu pokłon» [por. Mt 2,2]” (Homilie do Księgi Rodzaju, 14, 3).

Przypis do Mt 2,1-2 w Biblii poznańskiej podaje:

„Stosownie do trzech darów złożonych w ofierze Dziecięciu przypuszcza się, że było ich trzech. Tradycja jednak nie jest jednomyślna. Na katakumbowych malowidłach występuje najczęściej trzech magów, ale nie brak też takich, na których widnieje dwóch, czterech, a nawet sześciu i dwunastu magów”.

Inna publikacja przedstawia to tak:

„Nic więc dziwnego, że pamiątka przybycia pogańskich Mędrców do Betlejem stała się świętem objawienia się Boga światu, owi zaś Magowie uważani byli za przedstawicieli nowo nawróconych pogan. Już w II wieku w katakumbach Pryscylli w Rzymie widniały poświęcone im malowidła. Przedstawiały one tajemniczych Mędrców w liczbie trzech – stosownie do darów, jakie złożyli” (Z. Ziółkowski, Najtrudniejsze stronice Biblii, Warszawa 1989, s. 272).

Towarzystwo Strażnica co najmniej do roku 1950 uznawało, że mędrców było trzech:

„Mędrcy – według tradycji: trzej – przybyli do Jeruzalem i rozpoczęli poszukiwania nowo narodzonego Króla żydowskiego” (ang. „Strażnica” z 1 I 1906, s. 14).

„Biblia natomiast dowodzi, że ci trzej mędrcy nie byli posłani przez Boga, lecz przez wielkiego przeciwnika, czyli dyabła, w celu zgładzenia dzieciątka” (Harfa Boża, 1921, 1929 [ang. 1921, 1928, 1940], s. 91).

„Należy zauważyć, że ci trzej mędrcy udali się wprost do Heroda, reprezentanta Szatana” (tamże, s. 93; por. s. 96).

„Herod miał wtedy prywatną rozmowę z trzema mędrcami, rozpytując się szczególnie o czasie zjawienia się gwiazdy” („Strażnica” z 1 VIII 1924, s. 235).

„Ci trzej astrologowie przybyli do Betleemu. «I wszedłszy w dom, znaleźli dzieciątko z Marją matką jego, a upadłszy, pokłonili mu się, i otworzywszy skarby swoje, ofiarowali mu dary: złoto, kadzidło i myrrę» (Mateusza 2:11)” (Wyzwolenie, 1929 [ang. 1926], s. 127).

„Należy zauważyć, że ci trzej mędrcy udali się wprost do Heroda, przedstawiciela diabła. […] Nie ma najmniejszego dowodu na poparcie, iżby posłannictwo tych trzech mędrców wyjednało ludzkości jakąkolwiek dobroć” („Strażnica” z 15 XII 1933, s. 380-381).

„Dowód biblijny atoli pokazuje, iż Bóg nie posłał tych mędrców, ale że on wielki przeciwnik, djabeł, kierował ich krokami […] Czy ci trzej mędrcy byli świadomi faktu czy czynili to nieświadomie, nie ulega jednak wątpliwości, że podtrzymywali wielki spisek”… („Strażnica” z 15 I 1935, s. 30).

Po raz ostatni kwestię trzech mędrców Towarzystwo Strażnica omawiało w swoim angielskim czasopiśmie w roku 1950:

„In the meantime three wise men, astrologers or magi, from the east were directed to Bethlehem to bring gifts to the child Jesus while there” (ang. „Strażnica” z 1 IX 1950, s. 301).

Później już anglojęzyczna „Strażnica” z 15 XII 1952, s. 741, stwierdziła:

„Biblia nie oświadcza, ilu tych mędrców było” (tekst polski wg „Strażnicy” dodatkowej z lat 1950-1959, s. 9, art. Antychrześcijańskie święto Narodzenia Chrystusa [art. z okładki Sprawiać dzieła Boże]).

Podobne stwierdzenie padło też w angielskojęzycznej „Strażnicy” z 15 XI 1942, s. 350.

Ale w „Strażnicy” nr 15/1957, w artykule o Bożym Narodzeniu (s. 17) przedstawiono na ilustracji trzech jeźdźców jadących na wielbłądach, a na stronie następnej zamieszczono takie oto zdanie:

„A co powiedziałby Jezus o wielkim znaczeniu przypisywanym «trzem mędrcom» […]?” (tamże, s. 18).

Również „Strażnica” rok CIV (1983) nr 22 na dwóch ilustracjach (s. 10-11) ukazuje po trzech magów. Natomiast późniejsze publikacje pokazują już dwóch (Mój zbiór opowieści biblijnych, 1981, 2004, s. 86), czterech lub większą liczbę mędrców („Strażnica” rok CVI [1985] nr 23, s. 18-19; „Strażnica” nr 24/1988, s. 29; Największy ze wszystkich ludzi, 1991, rozdz. 7).

Jednak jedna z nowszych publikacji znów pokazuje na ilustracji trzech magów („Przebudźcie się!” grudzień [2010], s. 4), choć w innym miejscu podaje, że „Pismo Święte nie precyzuje, ilu «mędrców» odwiedziło Jezusa. Mogło ich być dwóch, trzech, czterech bądź więcej” (tamże, s. 6). Dlaczego więc ukazano ich trzech na obrazku?

 

Mędrcy królami?

Towarzystwo Strażnica w sprawie postaci królów ukazywanych w szopkach wypowiada się następująco:

„W przeciwieństwie do tego, co ukazują niezliczone szopki, Mateusz nie podaje, ilu ich było, nie nazywa ich też «mędrcami» ani tym bardziej «trzema królami». Używa greckiego słowa magoi, które oznacza «astrologów»” („Strażnica” nr 24/1998, s. 8).

„FAKT CZY MIT?: MIT. Liczne obrazy i szopki bożonarodzeniowe przedstawiają Jezusa jako niemowlę leżące w żłobie oraz trzech królów składających mu dary. Niemniej sceny takie wprowadzają w błąd” („Strażnica” z 1 IV 2010, s. 13).

A zatem Świadkowie Jehowy protestują, gdy ktoś nazwie mędrców ze Wschodu królami. A co my o tym powiemy? Otóż niektóre teksty prorocze wydają się wskazywać chrześcijanom na godność królewską mędrców:

„Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły; […] dadzą mu złoto z Saby” (Ps 72,10-11.15).

„I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. […] Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą z Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana” (Iz 60,3.6).

Żyjący na przełomie II i III wieku Tertulian (155-220) tłumaczy, dlaczego często nazywa się mędrców królami:

„O tym darze złota mówi również Dawid: «I dadzą mu ze złota Saby» oraz «królowie Arabów i Saby złożą mu daniny» [Ps 72,15.10]. Bo istotnie Wschód uważał magów prawie za królów” (Przeciw Żydom, 9).

„Również o podarku ze złota już nawet Dawid śpiewał: «I dadzą Mu złoto z Saby» oraz «Królowie Szeby i Saby złożą Mu daninę» [Ps 72,15.10]. Bo i magów, i królów miał pewnie cały Wschód, a Damaszek do Arabii był dawniej zaliczany, zanim ta przemianowana została na Syrofenicję w odróżnieniu od Syrii; od niej wtedy otrzymał Chrystus bogactwa w symbolicznym złocie i pachnidłach, a za łupy z Samarii uznano tych samych Magów, którzy skoro Go poznali i uczcili darami, i na kolanach złożyli Mu pokłon jako Bogu i Królowi, stali się łupem z Samarii, to jest krainy bałwochwalstwa, bo mianowicie uwierzyli w Chrystusa” (Przeciw Marcjonowi, III, 13, 8).

Znany biblista, ks. E. Dąbrowski, profesor nauk biblijnych, o mędrcach i ich ewentualnych królewskich funkcjach napisał:

„Magami nazywano kapłanów religii perskiej, którzy zwłaszcza w okresie Zaratustry […] doszli do wielkiego znaczenia. Byli oni kapłanami i uczonymi, znawcami astronomii i biegu życia ludzkiego, a niekiedy sięgali nawet po najwyższą władzę w kraju. Herodot […] uważał ich nawet za rodzaj samodzielnego plemienia, a inni pisarze starożytni szeroko omawiali ich znaczenie w politycznym i religijnym życiu Persji” (A. Nicolas, E. Dąbrowski, Życie Maryi, Matki Bożej, Warszawa 1954, s. 160).

Widać więc, że jeśli nawet mędrcy nie byli w momencie przybycia do Jezusa królami, niewykluczone jednak, że zostali nimi później. Natomiast już wtedy, jak pisze Tertulian, „Wschód uważał magów prawie za królów”.

 

Wielbłądy

W starożytności na Wschodzie poruszano się głównie na wielbłądach. Dlatego w szopkach mędrcy ukazywani są na tych zwierzętach, a nie na koniach czy osiołkach. Biblia o wielbłądach mówi wielokrotnie (np. Rdz 12,16; Hi 1,3; Iz 60,6). Niektóre biblijne teksty prorocze odczytywane przez chrześcijan wskazują, jak się wydaje, na godność królewską mędrców, na ich dary i na wielbłądy, na których przybędą:

„I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. […] Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą z Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana” (Iz 60,3.6).

Towarzystwo Strażnica, komentując nasze szopki, pisze:

„Szopki zwykle ukazują, jak do stajni, gdzie w żłobie leży mały Jezus, przybywają na wielbłądach trzej mężczyźni w długich pięknych szatach” („Strażnica” z 15 XII 2002, s. 32).

Ale Świadkowie Jehowy również przedstawiają na ilustracjach mędrców jadących na wielbłądach (patrz np. Mój zbiór opowieści biblijnych, 1981, 2004, s. 86; „Strażnica” nr 24/1988, s. 29; Największy ze wszystkich ludzi, 1991, rozdz. 7; „Przebudźcie się!” grudzień [2010], s. 4).

 

Dary

Ewangelia mówi o darach ofiarowanych przez mędrców Jezusowi następująco:

„[…]padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę” (Mt 2,11).

Świadkowie Jehowy inaczej niż my rozumieją znaczenie darów, jakie wręczyli mędrcy. A właściwie nie widzą w nich żadnej symboliki, stwierdzają tylko:

„Wspomniane cenne dary mogły być jednak użyteczne do pokrycia kosztów pobytu rodziny Jezusa w Egipcie i niewątpliwie pojawiły się w samą porę” („Strażnica” z 1 I 2008, s. 31).

Oto zaś słowa katolickiego komentarza biblijnego:

„Niektórzy są przekonani, iż wymienione dary mają charakter symboliczny: dla podkreślenia godności królewskiej (złoto) Dziecięcia, Jego pochodzenia Bożego i godności arcykapłańskiej (kadzidło) oraz Jego człowieczeństwa, zapowiadając swą symboliką gorycz przyszłej męki, a przede wszystkim Jego pogrzeb (mirra)” (Ewangelia według św. Mateusza. Wstęp, przekład z oryginału, komentarz, oprac. J. Homerski, Poznań – Warszawa 1979, s. 90).

Pisarze wczesnochrześcijańscy, polemizując zarówno z heretykami, jaki i z poganami, wskazywali, że przynajmniej jeden z darów wskazywał na Bóstwo Jezusa. Oto ich opinie:

– Tertulian (155-220)

„[…] a za łupy z Samarii uznano tych samych Magów, którzy skoro Go poznali i uczcili darami, i na kolanach złożyli Mu pokłon jako Bogu i Królowi, stali się łupem z Samarii, to jest krainy bałwochwalstwa, bo mianowicie uwierzyli w Chrystusa” (Przeciw Marcjonowi, III, 13, 8).

– Orygenes (185-254)

„Przybyli więc do Judei w przekonaniu, że urodził się jakiś król, choć nie rozumieli istoty Jego królestwa i nie wiedzieli, gdzie się miał urodzić. Nieśli ze sobą symboliczne dary, które złożyli Mu jako istocie składającej się, jeśli można się tak wyrazić, z Bóstwa i śmiertelnego człowieka. Złoto podarowali Mu jako królowi, mirrę jako istocie śmiertelnej, kadzidło jako Bogu. Złożyli te dary wówczas, gdy dowiedzieli się o miejscu Jego narodzenia. Ponieważ jednak Bogiem był ów Zbawiciel rodzaju ludzkiego, wyniesiony ponad aniołów opiekujących się ludźmi, anioł odpłacił magom za ich pobożność, która przejawiła się w pokłonie złożonym Jezusowi: dał im wskazówkę, aby «nie wracali do Heroda, lecz inną drogą udali się do swojej ojczyzny» [Mt 2,12]” (Przeciw Celsusowi, 1, 60).

Wydaje się, że Towarzystwo Strażnica jest niekonsekwentne, krytykując nasze szopki. Dlaczego? Otóż przynajmniej w jednej swej publikacji pokazuje nam obrazek jakby żywcem wyjęty z naszej szopki. W książce pt. Mój zbiór opowieści biblijnych (1981, 2004, s. 85) widnieją na ilustracji następujące elementy:

– wnętrze stajenki;

– Maryja trzymająca owiniętego Jezusa;

– Józef trzymający lampę;

– żłóbek z sianem;

– wół i osioł patrzący w stronę Świętej Rodziny;

– trzej pasterze z laskami wchodzący do stajenki;

– niebo z gwiazdami i księżycem.

Czy nie jest to obrazek szopki? Właściwie brak na nim tylko trzech mędrców, ale w zamian ukazano właśnie trzech pasterzy, choć Biblia nie podaje, ilu ich było. Natomiast na stronie następnej (tamże, s. 86) ukazano dwóch mędrców jadących na wielbłądach w stronę Betlejem, a jeden z nich wskazuje palcem na gwiazdę. Jeśli więc nasze szopki opierają się na legendach, bajkach czy mitach, to również ilustracje Świadków Jehowy do nich nawiązują.

Widzimy też z powyższych rozważań, że obrazy przedstawiane w tradycyjnych szopkach mają podstawy biblijne. W związku z tym krytykowanie ich przez Towarzystwo Strażnica nie jest oparte na Piśmie Świętym, lecz wynika z jakichś ukrytych celów tej organizacji, a głównym z nich jest zwalczanie wszelkich zwyczajów i tradycyjnych obrzędów chrześcijan.

 

Serwis Apologetyczny: katolickie spojrzenie na wiarA
http://apologetyka.katolik.pl